ZUPA PHO – SZYBKA WERSJA WEGETARIAŃSKA

Udostępnij
Facebookpinterest

Są takie dania albo składniki, które nigdy się nie nudzą. W moim przypadku zawsze, bez wyjątku, są to ogórki kiszone i arbuz. Do tego zupa ogórkowa albo bagietki z oliwą i balsamico. Nie ma takiej możliwości, żeby kiedyś mi się to przejadło. Gdybym jednak miała pójść dalej i wybrać coś bardziej egzotycznego jest jeszcze wietnamska zupa pho.

Zupa pho to chyba najbardziej znane danie kuchni wietnamskiej i gdyby porównać ją do czegoś co dobrze znamy, można by ją było określić mianem azjatyckiego rosołu. Powinna być lekko słona, słodka i pikantna, a do tego mieć ciemniejszy kolor i pięknie pachnieć przyprawami – imbirem, cynamonem, kolendrą, anyżem. Wersję mięsną gotuje się najczęściej na wywarze z pieczonych kości lub ogonów albo na solidnym płacie mięsa wołowego lub wieprzowego. Wymaga ona czasu i cierpliwości. Będzie smaczna tylko wtedy gdy bulion będzie klarowny, esencjonalny i gotowany długo.  Wersja bezmięsna oparta jest na bulionie z dodatkiem czosnku, imbiru i sosu tamari/sojowego. Da się ją wykonać znacznie szybciej choć odbywa się to w kilku etapach. Nie jest to jednak nic trudnego!

Pho jadłam chyba we wszystkich możliwych wersjach – z kurczakiem, z pierożkami, z wołowiną gotowaną, smażoną i siekaną a’la tatar. Wydaje mi się, że mogę nawet zaryzykować twierdzenie, że w Warszawie przetestowałam większość miejsc, w których się ją podaje. Wśród nich są niepozorne, małe knajpki z całkiem słusznymi i smacznymi porcjami, ale też kilka niewypałów, o których szybko należy zapomnieć. Od jakiegoś czasu, poza rybami, właściwie nie jadam mięsa dlatego jedyną opcją w przypadku zupy pho jest teraz dla mnie wersja wegetariańska.

ZUPA PHO WERSJA WEGETARIAŃSKA – SKŁADNIKI/na 4 porcje:

Bulion

3 łyżki oleju sezamowego

2 białe cebule średniej wielkości

3 ząbki czosnku

ok. 10 cm korzeń imbiru

1 czerwona papryczka chili (lub więcej – w zależności od tego jak ostre lubicie)

10 grzybków shitake (można użyć pieczarek)

150 ml dobrego soku pomarańczowego

100 ml sosu tamari(lub sojowego)

100 ml syropu klonowego

3 łyżeczki sosu tamaryndowego

2-3 laski cynamonu

2 gwiazdki anyżu

kilka nasion kolendry

ok. 2 litry gorącej, przegotowanej wody

Dodatki

2  łyżki oleju sezamowego

10 grzybków shitake (lub pieczarek)

1 opakowanie makaronu ryżowego

3 cebulki dymki

kiełki fasoli mung

kilka liści kapusty pak choy (można zastąpić innymi zielonymi)

papryczka chili

czarny sezam, limonka, świeża kolendra – opcjonalnie, do posypania

WYKONANIE :

Bulion

* w garnku rozgrzać olej, wrzucić pokrojoną w piórka cebulkę i pokrojony drobno czosnek – podsmażyć wszystko na złoty kolor

*dodać posiekany drobno imbir i papryczkę chili – wymieszać wszystko dokładnie i smażyć całość przez chwilę

*grzybki pokroić w paski i dorzucić do garnka – podsmażać i dokładnie mieszać wszystkie składniki przez ok. 5 minut

*dolać sok pomarańczowy

*dodać sos sojowy, syrop klonowy, sos tamaryndowy, cynamon, anyż i nasiona kolendry – wymieszać i gotować na małym ogniu ok. 7 minut (anyż i nasiona można wcześniej uprażyć na suchej patelni)

*zalać wszystko wrzątkiem i gotować ok. 10 minut

*bulion przecedzić przez sito

Dodatki

*w dużym garnku podgrzać olej sezamowy i podsmażyć grzybki

*zalać je przygotowanym wcześniej bulionem

*do bulionu wrzucić makaron ryżowy – gotować ok. 5 minut (zgodnie z opisem na opakowaniu)

*przelać zupę do miseczek i dołożyć do niej posiekaną dymkę, pokrojone liście kapusty, kiełki i papryczkę chili

*opcjonalnie można ją posypać czarnym sezamem, świeżą kolendrą i skropić limonką

Tak przygotowana zupa powinna mieć złoty kolor,  w smaku powinna być trochę słodka, trochę pikantna i kwaskowa, w dodatku pełna umami ;). Jeśli lubicie wersję ostrą – dodajcie więcej chili, jeśli wersję kwaśną – więcej soku z limonki. Najlepiej jeść ją bezpośrednio po przygotowaniu – wtedy smakuje najlepiej, a makaron nie jest rozgotowany. Jeśli planujecie jeść ją na kilka razy makaron lepiej gotować osobno w mniejszych porcjach.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze

komentarze