Udostępnij
Facebookpinterest

Wstyd, żenada i degrengolada. Tyle mam do powiedzenia na temat mojej książkowej aktywności w kwietniu. Miało być lepiej, wyszło gorzej. Tak źle jeszcze nigdy nie było.

Przeczytałam… jedną książkę. No dobra, w sumie trzy, ale dwie pozostałe właściwie się nie liczą, bo są bardzo precyzyjnymi instruktażami jogowymi, po które sięgam właściwie codziennie. Poświęcę im kiedyś dłuższą chwilę.

Postanowienie jest jednak postanowieniem dlatego przynajmniej w kwestii wpisów dotyczących książek chcę być systematyczna i dotrzymywać słowa. Dlatego, proszę Państwa, oto krótka i jedyna recenzja książkowa w miesiącu kwietniu.

NANGA DREAM. OPOWIEŚĆ O TOMKU MACKIEWICZU – Mariusz Sepioło

książka o Tomku Mackiewiczu

Książka mi się podobała. Właściwie płynąc na fali kwietniowej żenady mogłabym na tym zakończyć swoją recenzję ;). Bez przesady, sięgajmy nieco wyżej. Wiedziałam, że będzie napisana językiem, który lubię – zwięzłym, konkretnym, przystępnym. Czytałam wcześniej „Himalaistki”tegoż autora więc domyślałam się, że narracja będzie podobna – nie zawiodłam się. Książkę czysta się łatwo i szybko.

Sama opowieść chyba specjalnie nie zaskakuje, ale tylko dlatego, że po tragedii jaka dokonała się na Nanga Parbat, w mediach dudniło od rana do nocy o tym kim był Tomek Mackiewicz i jakie były jego życiowe zawirowania. Dopowiedziane są oczywiście pewne szczegóły biograficzne, motywacje, osobiste przemyślenia.

Ciekawe jest to, że na temat samego bohatera wypowiada się w dużym stopniu jego pierwsza żona oraz jej rodzina, z którą jak się zdaje pozostawał w dość dobrych relacjach, a która w dużej mierze wpłynęła na to, że w ogóle zaczął się wspinać. Brakuje więc trochę kompletnego obrazu. Kto chętny poznać relację z drugiej perspektywy niech sięgnie po kolejną książkę o Mackiewiczu. Chwilę później ukazała się bowiem „Czapkins. Historia Tomka Mackiewicza”. Jej autorem jest Dominik Szczepański, a samą lekturę mocno promowała druga małżonka himalaisty. Ja po tę lekturę zamierzam sięgnąć, chociażby po to, żeby skonfrontować sobie obie wersje.

Nie jestem z tych którzy lubią oceniać, ale jestem z tych, którzy też mają marzenia i pragną je realizować. Wiem, że jeśli czegoś chce się naprawdę mocno, to choćby milion osób mówiło: „nie rób” i tak zrobi się to po swojemu. Chciał – poszedł. Nie można go z tego rozliczać. Jego wybór i jego konsekwencje. Zapłacił najwyższą cenę, ale myślę, że tam na szczycie był naprawdę bardzo szczęśliwy. I tak to pozostawię, a książkę polecam. Wciągniecie ją w dwa wieczory.

Komentarze

komentarze