Udostępnij
Facebookpinterest

Nigdy nie wybieram książki według konkretnego klucza. Czytam tę, na którą akurat mam ochotę lub taką, którą ktoś mocno mi polecał. Odbywa się to bez przemyślenia i dosyć spontanicznie. W ten sposób luty czytelniczo przebiegł mi pod znakiem Afryki i zdrowia i tym samym mocno odbiegł od stycznia.

Zaczęło się od reportażu „Królowe Mogadiszu” Pawła Smoleńskiego. Potem jakoś naturalnie przeszłam do osadzonej również w Somalii historii Waris Dirie. To jedna z tych pozycji, które ciągle były odkładana na potem.W końcu i na nią nadszedł czas.
Nie były to lektury łatwe, zwłaszcza że jako osoba ciekawa wszystkiego dodatkowo wertowałam Google żeby doczytać to i owo więc do samej treści doszły jeszcze mrożące krew w żyłach obrazy. Kolejna książka musiała być trochę lżejsza, co nie znaczy mniej ważna. Taką wisienką na torcie okazały się „Holistyczne ścieżki zdrowia. Bądź”, po które sięgałam wtedy kiedy opisy somalijskiego piekła stawały się zbyt przygnębiające. Książka jest napisana w formie wywiadów więc idealnie nadaje się do tego by czytać ją partiami.

Podsumowując luty: przeczytałam 3 książki, łącznie 736 stron. Nie jest źle, choć pewnie mogło być lepiej, ale niech wytłumaczeniem będzie krótszy i bardzo intensywny miesiąc plus kilka wypadków losowych, które na dłuższą chwilę wyłączyły mnie ze wszystkich aktywności.

KRÓLOWE MOGADISZU – Paweł Smoleński

Paweł Smoleński Królowe Mogadiszu

Książka jest na tyle ciekawa, że dzięki niej inne literackie dokonania autora znalazły się na mojej liście „do przeczytania”. Lektura choć bardzo mocna pisana jest przystępnym językiem, bez zbędnych ozdobników. Jest to rasowy, konkretny reportaż o rzeczach ważnych choć właściwie pomijanych – takich o których coś gdzieś się już słyszało, ale bardzo niewiele się wie. Trochę w stylu Kapuścińskiego, którego cytaty autor wielokrotnie przywołuje.

Refleksje po …Ręka do góry kto z Was kiedyś słyszał od mamy przy obiedzie: „dzieci w Afryce głodują a ty marudzisz!”. Po przeczytaniu tej książki sami zaczniecie tak mówić swoim dzieciom. Tematem reportażu – w dużym uproszczeniu – jest głód i bieda. Ale nie taki głód, który czasem zassie w żołądku, tylko taki który zbiera potężne żniwo. I nie taka bieda, która sprawia, że żyjemy skromnie, ale taka która każdy dzień czyni polem walki o przetrwanie.

Temat przewodni: Somalia – niegdyś perła afrykańskiego kolonializmu z dostępem do pięknej linii brzegowej dzisiaj wyniszczona trwającą od 25 lat wojną domową, zastraszona atakami terrorystycznymi, potężną klęską głodu, od lat plasująca się w czołówce najniebezpieczniejszych miejsc do życia. Większość ludzi do najbliższego szpitala ma 400 km, a rzeczy które dla nas są ogólnodostępne dla nich są nieosiągalne. Centrum wydarzeń: Mogadiszu – miasto ruina, miasto widmo, które na współczesnych zdjęciach przypomina trochę klimat powstańczej Warszawy. Miejsce, w którym mężczyźni właściwie się poddali. 90% z nich uzależnionych jest od „khatu” – lokalnego narkotyku i właściwie wegetuje nie interesując się niczym. O przetrwanie walczą tytułowe „królowe”, kobiety które wyplatają koszyki z resztek znalezionych na wysypiskach śmieci, codziennie chodzą po kilkanaście kilometrów, żeby coś gdzieś sprzedać i zakładają organizacje wspierające uchodźców.

Ta książka to ukłon w ich stronę i dowód na to, że siła jest kobietą, nawet wówczas gdy ta chodzi w czadorze, a jej obowiązkiem jest bezwzględne podporządkowanie się mężczyznom.

Jeśli narzekacie, że Polska to kraj którym rządzą idioci i w którym ciągle źle się dzieje – przeczytajcie tę książkę.Jeśli narzekacie, że macie trudno, bo wstajecie rano, idziecie do pracy, zawozicie dzieci na zajęcia, a potem jeszcze zakupy, sprzątanie i milion rzeczy na głowie – przeczytajcie tę książkę. Jeśli narzekacie, że macie złego szefa, że źle zarabiacie, że ciągle czegoś Wam brak – przeczytajcie tę książkę. Dodam od siebie na koniec, że zawsze można było mieć mniej szczęścia, urodzić się w innej szerokości geograficznej i tak jak jeden z bohaterów, pomimo znajomości pięciu różnych języków chodzić boso po kilka kilometrów dziennie, by zarobić kilka groszy i przetrwać.

Gwarantuję, że po przeczytaniu tej książki zanim zaczniecie myć zęby z odkręconą wodą, wyrzucać czerstwy chleb, albo dobre jedzenie zastanowicie dwa razy. A jeśli lubicie reportaże Kapuścińskiego – będziecie zadowoleni.

KWIAT PUSTYNI. Z namiotu nomadów do Nowego Jorku – Waris Dirie

dobra książka do przeczytania

Ta opowieść również zaczyna się w Somalii, gdzieś na pustyni, wśród nomadów. Biegnie przez Mogadiszu, Londyn i dociera aż do Nowego Jorku, do środowiska wielkiego show biznesu.

Ciężko  napisać o niej coś jeszcze. Historia pochodzącej z Somalii czarnoskórej modelki, okaleczonej przez rytualne obrzezanie obiegła świat i doczekała się ekranizacji filmowej. Nadal jednak trudno uwierzyć, że tak niezwykłe wydarzenia przytrafiły się jednej tylko osobie. Taką ilością historii, zbiegów okoliczności i zwrotów akcji można by obdarzyć co najmniej kilku bohaterów.

Urodzona wśród nomadów, wychowana na pustyni, w  wieku pięciu lat obrzezana czyli dosłownie okaleczona, potem zgwałcona i niemalże wydana za mąż za starca Waris Dirie postanowiła zawalczyć o losy tysięcy somalijskich kobiet opowiadając światu o tym, co ją spotkało. Książka nie jest literackim majstersztykiem, ale nie o to w niej chodzi. To raczej na wpół pamiętnikowy zapis wspomnień od czasów wczesnego dzieciństwa autorki w wiosce nomadów po okres współpracy z największymi fotografami i projektantami mody – bez zbędnych opisów i długich rozbudowanych refleksji. Jest oszczędna i na tym polega jej siła, bo wstrząsające historie nie wymagają ozdobników i literackich zabiegów.

Wnioski po przeczytaniu? Siła jest w nas! Nasza własna determinacja, wola walki, chęć przetrwania mogą zaprowadzić nas bardzo daleko, nawet wówczas gdy wszystkie czynniki zewnętrzne zdają się temu przeczyć.

Warto po nią sięgnąć, bo choć od pierwszego wydania minęło już sporo czasu problem rytualnego obrzezania kobiet jest wciąż żywy. Według danych UNICEF z 2018 roku  co roku w ten sposób jest okaleczanych ok. 3 mln dziewczynek. W praktykowaniu tego zwyczaju prym wiodą Egipt, Somalia, Dżibuti, Sudan i Erytrea, ale podobne zabiegi zdarzają się również w Skandynawii, w Nowym Jorku i wszędzie tam gdzie spotkać można afrykańskie enklawy. Jest to problem o którym trzeba mówić głośno, aż dziw że świat dowiedział się o tym dopiero w latach 90.!

HOLISTYCZNE ŚCIEŻKI ZDROWIA „BĄDŹ” – Orina Krajewska

Orina Krajewska Holistyczne ścieżki zdrowia BĄDŹ

Książka Oriny Krajewskiej to tak naprawdę zbiór wywiadów dotyczących medycyny integralnej. Jest to doskonała lektura dla wszystkich. Nie tylko dla osób zmagających się z jakąś chorobą, ale dla każdego kto szanuje swoje zdrowie i poważnie podchodzi do tego tematu .

Bohaterowie – rozmówcy to przedstawiciele różnych dziedzin nauki:lekarze, dietetycy, filozofowie. Dyskutują z autorką na temat żywienia, aktywności fizycznej, pracy ze stresem, snu, medycyny konwencjonalnej, duchowości czyli filarów dobrego zdrowia i ogólnego dobrostanu. Każdy rozdział zakończony jest listą lektur, która inspiruje do zgłębiania tematu i dalszego podążania holistycznymi ścieżkami zdrowia.

Na właściwie ścieżki zdrowia można wkroczyć przestrzegając kilku zasad:

  • Im więcej postawimy na profilaktykę tym więcej chorób unikniemy.
  • Profilaktyka to nie tylko okresowe badania, ale również wykluczanie elementów, które nam nie służą – niewłaściwych produktów, stresu, toksycznych ludzi i związków, niepotrzebnych napięć.
  • Po trzecie: żeby znaleźć przyczynę choroby i rozwiązać problem na organizm należy spojrzeć całościowo.

Medycyna integralna pojmuje człowieka jako całość i łączy elementy medycyny konwencjonalnej elementami medycyny alternatywnej.

Nie należy traktować jako synonimu medycyny alternatywnej i należy to wyraźnie podkreślić. Medycyna integralna, której książka jest poświęcona łączy to co naukowe i akademickie z tym co naturalne. Elementy niekonwencjonalne mają wspierać terapię właściwą, zapobiegać powstawaniu chorób nie zaś być terapią samą w sobie.

Komentarze

komentarze