UGRYŹ ŚWIAT

BERLIN DZIEŃ 6: ZNOWU JEMY

Udostępnij
Facebookpinterest

BERLIN. DZIEŃ 6. ZNOWU JEMY.

berlin street food

Znowu na mieście, bo idea hotelowych śniadań jakoś do mnie nie przemawia. Zresztą od lat wyznaję zasadę, że jeśli jestem na wyjeździe unikam typowo turystycznych miejsc. Jadam tam, gdzie jadają miejscowi i nie wybrzydzam pomimo iż na co dzień pewnych rzeczy bym nie tknęła (czytaj: kiełbasa, wątróbka, golonka, świerszcze w karmelu i inne im podobne). W pobliżu naszego hotelu jest piekarnia. Codziennie od samego rana ustawiają się koło niej tłumy berlińczyków. Część z nich kupuje na wynos, część zajmuje miejsca przy rozstawionych wzdłuż ulicy stolikach i z zapałem pałaszuje pączki i rogale popijając je świeżo parzoną kawą. Nie sposób się oprzeć zapachowi pieczywa, który niesie się daleko stąd. A zjeść tu można wszystko – na słodko i na słono, na ciepło i na zimno, w dodatku niedrogo. 3 rogale paryskie lub 3 pączki – 1 euro, kawa z mlekiem – 1,5 euro, berlińska kajzerka (Shrippe) – 0,10 euro. Dobrze, że to tylko krótki urlop i nie mam takich rarytasów pod domem, bo po kilku tygodniach takiej „diety” miałabym problem z wciśnięciem się w spodnie.

berlin street food

berlin street foodberlin street food

Komentarze

komentarze

Comments are closed.

Powered by: Wordpress